środa, 14 maja 2014

OD Lilinne CD Koss

Nie chciałam nikomu opowiadać swojej historii, a zwłaszcza osobie, którą tak mało znałam. Ale przecież Koss mi opowiedział. Czy nie byłoby nieuprzejmie z mojej strony, gdybym nie odwzajemniłam się tym samym? Tak czy inaczej, nie musiałam mówić wszystkiego. Nie zdoła sprawdzić wiarygodności moich słów.
- Moja historia nie jest tak ciekawa, jak twoja. Bo... odkąd pamiętam, wychowywała mnie babcia. Nie wiem nic na temat swojej pozostałej rodziny, ona też nigdy o niej nie wspominała. - zawahałam się. Chciałam dodać coś jeszcze, jeśli chodzi o uczucia, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. - Kiedy miałam sześć lat, zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Jacyś ludzie z opieki socjalnej wcisnęli mnie do sierocińca; ponurego budynku z szarej cegły, umieszczonego na obrzeżach miasta. Nie pasowałam tam. Nie zachowywałam się jak inne dzieci. Spędziłam w ośrodku 8 lat. Pewnego dnia do sierocińca przybyła jedna z nauczycielek naszej szkoły, i stwierdziła, że powinnam z nią iść. Tak trafiłam tutaj. - zakończyłam. Przez cały czas próbowałam mieć kamienny wyraz twarzy i przybrać pozbawiony emocji głos, żeby Koss nie odszyfrował targających mną uczuć. Po chwili jednak nie wytrzymałam. W moich oczach zebrały łzy. Spuściłam głowę.
- Już dobrze. - uspokajał. - Tylko... dlaczego nie powiedziałaś mi wszystkiego?
Skąd on mógł wiedzieć, pomyślałam. Tak, potrafił czytać w myślach, ale przecież poczułabym.
- Jak... wszystkiego? - udałam zdziwienie.
- Jesteś sukkubem.
- Skąd ty tyle wiesz? - spytałam cicho. Teraz już naprawdę byłam zaskoczona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz