wtorek, 13 maja 2014

Od Argony

Siedziałam w niemej ciszy z zamkniętymi oczami, wewnątrz mojego pokoju. Był środek nocy, światło zgaszone... i tylko delikatne światło gwiazd wpadało do pomieszczenia przez niewielkie okno. Oddychałam spokojnie wsłuchując się w ten błogi spokój. Jak dawno słyszałam tak ciepłą i przyjemną ciszę? Nie pamiętam... prawie od zawsze ktoś na mnie polował, ktoś czychał na moje życie. Na moją moc.
Nagle wśród ciszy usłyszałam coś. Cichy dźwięk, jakby... kropla wody wpadająca do kałuży... Otworzyłam gwałtownie oczy. Zapłonęły w ciemności jak dwa płomienie.
- Co to było? - szepnęłam, a mój głos w ciszy wydał się krzykiem
A przynajmniej mi się tak zdawało, bo śpiąca na sąsiednim łóżku dziewczyna nie zareagowała. Bezszelestnie wstałam z łóżka i ubranie narzuciłam mój płaszcz. Wyszłam na korytarz. Był ciemny i cichy, kamienna podłoga była całkiem sucha. Nie było mowy o żadnej kapiącej wodzie.
KAP!
A jednak. Dziwny dźwięk powtórzył się. Rozdarł ciszę korytarza jak pazur tygrysa. To było jak nagły impuls. Ruszyłam biegiem przed siebie tam, skąd dochodził ten dźwięk. Moje buty uderzały o ziemię nie czyniąc przy tym hałasu, mimo że były twarde nauczyłam się jak stąpać w nich bez zbędnych odgłosów.
Niespodziewanie zatrzymałam się w miejscu. Stałam przez chwilę na środku pustego, ciemnego korytarza zastanawiając się co ja właściwie robię? Co mnie obchodzi ten dźwięk?
KAP!
Ruszyłam biegiem. Muszę się dowiedzieć co go wydaje, czym jest, bo chyba oszaleję! Nie ważne czy jest sens, czy go nie ma. Muszę wiedzieć!
I wtedy... ciszę rozdarły czyjeś kroki. Znów się zatrzymałam. Jakaś dziewczyna szła korytarzem za mną. Skąd wiedziałam, że to dziewczyna? Roztaczała potężną (znów tylko dla mnie) aurę sukkuba. Jej rytmiczne kroki rozbrzmiewały w korytarzu zagłuszając ciszę. Spróbowałam wyłowić z nich ten dźwięk, ale nie byłam w stanie... Straciłam go... nie dowiem się czym był, skąd dochodził.
Kroki zamilkły. Dziewczyna przystanęła kawałek ode mnie.
- Kim jesteś? - zapytała, a jej głos był nieco zdziwiony
Odwróciłam się powoli. Spojrzałam na twarz sukkuba i na jej szczupłą sylwetkę. Szczupłą, piękną sylwetkę.
- Jestem uczniem Akademii tak jak ty. - mruknęłam.
(Jakiś sukkub?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz