- To proste. Do szkoły mogą uczęszczać tylko żeńskie demony lub zwykli ludzie, tacy jak ja.
- Żaden z uczniów nie jest zwykłym człowiekiem. - powiedziała cicho. - myślami zapwene była gdzieś daleko stąd.
- O czym myślisz? - obserwowałem jej nieobecne oczy.
- O niczym. - spuściła głowę.
- Chciałbym cię lepiej poznać. - delikatnie uniosłem jej podbródek.
- Niewiele pamiętam. - wstała z łóżka, krążąc po pokoju.
- Nadal mi nie ufasz.... - szepnąłem cicho, by nie usłyszała.
- Ufałam tylko jednej osobie, ale ona odeszła... - miała dobry słuch - Może kiedyś powiem ci więcej, ale nie dziś.
- Rozumiem. Masz ochotę na mały spacer? W pokoju jest duszno.
- Dokąd chcesz iść?
- Niedaleko stąd jest plaża.
- Chętnie. - uśmiechnęła się delikatnie.
Opuściliśmy mury Akademii i skierowaliśmy kroki w stronę morza. Wiał lekki wiatr, niosąc zapach soli. Mewy krążyły nad nami, krzycząc płaczliwie. Zachodzące słońce zabarwiło wszystko na czerwonozłoty kolor. Szliśmy powoli, ciesząc się niezapomnianym widokiem i mimowolnie poddając romantycznej atmosferze tego miejsca.
<lilianne? Sorki, że takie krótkie... ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz