- No dobrze, tylko jest jeden problem. - powiedziałam dusząc śmiech.
- Jaki? - spojrzał na mnie z zainteresowaniem.
- Dawno nie jeździłam i zapomniałam, gdzie je dałam... - parsknęłam.
- No to poszukajmy! - rozdzieliliśmy się po domu. Doszłam do swojej sypialni. Szłam patrząc w sufit. Nagle potknęłam się o jakiś przedmiot i upadłam. Słychać było mój ucięty krzyk i mój upadek. Rain szybko przybiegł. Mój widok - śmiech gwarantowany. Rzeczywiście parsknął cicho i pomógł mi wstać. Przedmiot okazał się łyżwami.
- Znalazła się zguba... - mruknął i podniósł je.
- To chodźmy. - uśmiechnęłam się i opuściliśmy dom.
Zamknęłam drzwi na klucz i schowałam go do kieszeni. Rower też został w domu. Rozmawiając, doszliśmy do szkoły. Chłopak zaprowadził mnie do sali. Rzeczywiście - można było tam jeździć, znajdowało się tam lodowisko. Szybko włożyłam łyżwy i wkroczyłam na lód.
<Rain, mam króciutkie, dokończ>
wtorek, 29 kwietnia 2014
OD Lilianne CD Koss
- Może... najpierw pójdę się przebrać... - mruknęłam w końcu niepewnie.
Perspektywa wyjścia na dziedziniec szkoły w piżamie i wełnianej bluzie
nie brzmiała zbyt ciekawie.
- Daj spokój. Nikogo nie ma tam o tej porze. - odparł.
- Ale tam raczej też nie wolno nam być.
- W drodze do twojego pokoju mogłabyś natknąć się na kolejnego nauczyciela, który nie byłby już tak łaskawy. Wątpię, że któryś z nich jest na zewnątrz. - sprostował.
- A co, jeśli jednak któregoś zobaczymy?
- Powiemy, że jesteśmy w drodze do pokoi.
- Przez podwórko...? - spytałam z powątpiewaniem.
- Każdy może się zgubić... - puścił do mnie oko.
Jego argumenty były naprawdę mocne. Westchnęłam i doszłam do wniosku, że dalsza dyskusja nie ma sensu.
- To chodźmy. - zgodziłam się cicho.
Przez parę minut szliśmy w milczeniu, co jakiś czas tylko zerkałam na Kossa kątem oka, gdyż nie wyzbyłam się swoich niedawnych wątpliwości. Chyba jednak wszystko było z nim dobrze. Wkrótce doszliśmy do oszklonych drzwi i wyszliśmy na podwórze. Odczuwałam zimno, dlatego naciągnęłam bardziej koszulkę, ale nie powiedziałam o tym chłopakowi. Nagle zza drzewa wyłoniła się wysoka postać odziana w długi, ciemny płaszcz. Nie dostrzegłam jej twarzy z powodu obszernego kaptura. Niezależnie od tego, kim była, nie wyglądała na przychylnie nastawioną. Pytająco spojrzałam na chłopaka.
- Daj spokój. Nikogo nie ma tam o tej porze. - odparł.
- Ale tam raczej też nie wolno nam być.
- W drodze do twojego pokoju mogłabyś natknąć się na kolejnego nauczyciela, który nie byłby już tak łaskawy. Wątpię, że któryś z nich jest na zewnątrz. - sprostował.
- A co, jeśli jednak któregoś zobaczymy?
- Powiemy, że jesteśmy w drodze do pokoi.
- Przez podwórko...? - spytałam z powątpiewaniem.
- Każdy może się zgubić... - puścił do mnie oko.
Jego argumenty były naprawdę mocne. Westchnęłam i doszłam do wniosku, że dalsza dyskusja nie ma sensu.
- To chodźmy. - zgodziłam się cicho.
Przez parę minut szliśmy w milczeniu, co jakiś czas tylko zerkałam na Kossa kątem oka, gdyż nie wyzbyłam się swoich niedawnych wątpliwości. Chyba jednak wszystko było z nim dobrze. Wkrótce doszliśmy do oszklonych drzwi i wyszliśmy na podwórze. Odczuwałam zimno, dlatego naciągnęłam bardziej koszulkę, ale nie powiedziałam o tym chłopakowi. Nagle zza drzewa wyłoniła się wysoka postać odziana w długi, ciemny płaszcz. Nie dostrzegłam jej twarzy z powodu obszernego kaptura. Niezależnie od tego, kim była, nie wyglądała na przychylnie nastawioną. Pytająco spojrzałam na chłopaka.
OD Kossa CD Lilianne
- Zostaw to mnie. - szepnąłem dziewczynie i zrobiłem krok w stronę nauczycielki - Witam panią, pani Dyrektor. - ukłoniłem się lekko
- Nie powinno was tu być o tej porze. - powiedziała surowo, krzywiąc się lekko - Zwłaszcza ciebie, panie Sydow.
- Rozumiem, że może to wyglądać niebagatelnie. Postanowiłem skorzystać z okazji i zwiedzić szkołę, o której tyle opowiadała mi babcia.
- Tak, Matylda była tutaj, nim pozostawiła cię pod naszą opieką, - mina kobiety nieco złagodniała - ale...
- Kazała przekazać pani wyrazy uznania i mały prezent, by okazać swą wdzięczność.
- Sydow, czy przypadkiem nie próbujesz...
- Chciałbym dostarczyć pani książkę od babci. Białego Kruka, którego podobno szukała pani do swojej imponującej kolekcji...
- Dość tego! wracajcie natychmiast do swoich pokoi i nie chcę was tu widzieć do godziny siódmej! - powiedziała z naciskiem.
Kiedy nas mijała, dostrzegłem delikatny uśmiech na jej twarzy. Oboje z Lilianne odetchnęliśmy z ulgą.
- Poszła sobie. Twoja babcia zna dyrektorkę? - dziewczyna przyjrzała mi się podejżliwie.
- Ach, to nudna historia. - machnąłem niedbale ręką - Skoro mamy nie pokazywać się w szkole, może pozwiedzamy teren Akademii na świeżym powietrzu? - mrugnąłem zachęcająco.
Lilianne rzuciła szybkie spojrzenie na ubranie i skrzywiła się lekko. Nie wyglądała na szczególnie zachęconą...
OD Raina CD Mami
- Tak... Podstawy już opanowałam. - powiedziała niepewnie, jakby nie do końca przekonana czy może mi zaufać.
- Moja matka jest sukkubem. - rzuciłem bez zastanowienia, obserwując parę nad kubkiem.
- To za mało, żeby dostać się do Akademii. - drążyła dalej temat.
- Masz rację. To za mało. - uśmiechnąłem się szeroko i wyciągnąłem przed siebie otwartą dłoń.
Nad ręką pojawił się niewielki płomień. Bawiłem się nim przez chwilę, by na koniec uformować miniaturową postać dziewczyny wykonującej kilka figur baletowych. Mami obserwowała moje popisy ze smutnym wyrazem twarzy. Zacisnąłem pięść i płomień zgasł.
- Co się stało? Myślałem, że cię tym rozbawię...
- Ja... uprawiałam kiedyś łyżwiarstwo figurowe... - powiedziała z żalem - To było tak dawno temu. - westchnęła.
- Nie chciałem cię zasmucić.
- To tylko wspomnienia. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Patrząc na ciebie, pomyślałem, że masz figurę baletnicy.
- To nie to samo. - zarumieniła się lekko.
- Zdaje się, że w Akademii jest mała sala. - podrapałem w zamyśleniu czubek głowy - Nikt jej nie używa. Może, gdybyśmy pogadali z dyrektorką....
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł. - powiedziała pospiesznie.
- Zawsze możemy spróbować. - puściłem do niej oko - To jak, sprawdzimy salę? Już przestało padać.
Wyjrzałem przez okno. Niebo zdążyło się już rozpogodzić.
Od Lilianne CD Koss
Nie wiedziałam, gdzie teraz pójdę. Nagle
usłyszałam stąpające za mną kroki. Szybko wykalkulowałam, że
niewątpliwie należą one do Kossa, ponieważ poza tamtą klasą w
najbliższym otoczeniu nie było żadnych drzwi, z których mógłby wyjść
ktoś inny, a korytarz jest długi i nikt nie zdołałby przebyć go w tak
krótkim czasie. Czułam nieodpartą chęć zapytania, dlaczego za mną idzie,
a potem oglądania jego zdziwionej miny, ale uznałam, że lepiej będzie,
jeśli to on odezwie się pierwszy. Ludzie bywają dziwni. Wkrótce chłopak
dorównał mi kroku.
- Pójdę z tobą tylko, bo akurat idę w tę samą stronę. - powiedział tym swoim aroganckim tonem - A ty, gdzie właściwie idziesz? - zagadnął.
- Gdzieś, gdzie będzie w miarę spokojnie... A potem wracam.
- Nie powinnaś przypadkiem pójść na lekcje?
- W piżamie, tak? - odpowiedziałam zażenowana.
- Pójdę z tobą tylko, bo akurat idę w tę samą stronę. - powiedział tym swoim aroganckim tonem - A ty, gdzie właściwie idziesz? - zagadnął.
- Gdzieś, gdzie będzie w miarę spokojnie... A potem wracam.
- Nie powinnaś przypadkiem pójść na lekcje?
- W piżamie, tak? - odpowiedziałam zażenowana.
Teraz pożałowałam, że nie poświęciłam czasu na założenie czegoś normalnego.
Uśmiechnął się do mnie i już otwierał usta w celu sformułowaniu
odpowiedzi, ale zanim wymówił pierwszą głoskę, przed nami stanęła
sylwetka jednej ze znanych mi tylko z widzenia nauczycielek. Zdziwiłam
się. Wcześniej nie słyszałam kroków, ani też w tym miejscu korytarz nie
skręcał. Czyżby znała sztukę teleportacji?
- Co wy robicie tutaj o tej porze? - zapytała oschle, mierząc mój strój z lekka zaskoczonym wzrokiem.
- Co wy robicie tutaj o tej porze? - zapytała oschle, mierząc mój strój z lekka zaskoczonym wzrokiem.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Od Mami, CD Raina
Szybko zrobiłam herbatę. Wyciągnęłam dwa kubki i włożyłam do nich dwie torebki. Zalałam wrzątkiem i przyniosłam. Chłopak z zainteresowaniem przeglądał jakich przedmiot. Dopiero teraz zorientowałam się, dlaczego miałam tak pusto w rękach. Miał moją książkę! Nie wszyscy mogli ją przeglądać, nie nadawała się dla zwykłych śmiertelników. Dowie się wtedy o mojej tożsamości. Położyłam kubki na stole i wyrwałam mu księgę z rąk. Na początku nie odpuścił. W końcu udało mi się ją odzyskać. Przytulałam ją do piersi, by jej nie wziął.
- Co takiego jest w tej książce, że nie mogę jej przeczytać? - zapytał rozczarowany.
- Coś nie dla ciebie. - powiedziałam oschle spuszczając wzrok.
- Jesteś sukkubem? - spytał ujawniając uśmiech. Serdeczny uśmiech.
- Można tak powiedzieć... W końcu nie bez przyczyny znalazłam się na tej wyspie. - podniosłam wzrok. Może mogę mu zaufać, skoro też znajduje się na tej wyspie, a nie wszyscy wiedzą o jej istnieniu, i nie wszystkim dane jest tam dotrzeć i zamieszkać.
- Uczysz się magii? - objął kubek dłońmi jakby było mu zimno.
<Rain, to tak krótko. Dokończ ;)>
- Co takiego jest w tej książce, że nie mogę jej przeczytać? - zapytał rozczarowany.
- Coś nie dla ciebie. - powiedziałam oschle spuszczając wzrok.
- Jesteś sukkubem? - spytał ujawniając uśmiech. Serdeczny uśmiech.
- Można tak powiedzieć... W końcu nie bez przyczyny znalazłam się na tej wyspie. - podniosłam wzrok. Może mogę mu zaufać, skoro też znajduje się na tej wyspie, a nie wszyscy wiedzą o jej istnieniu, i nie wszystkim dane jest tam dotrzeć i zamieszkać.
- Uczysz się magii? - objął kubek dłońmi jakby było mu zimno.
<Rain, to tak krótko. Dokończ ;)>
OD Kossa CD Lilianne
Założyłem ręce na piersi i zmarszczyłem brwi. Dziewczyna poczuła się jeszcze mniej pewnie.
- Wolę wiedzieć z kim mam do czynienia. - powiedziałem chłodno - Jeśli udało ci się stworzyć dość silną barierę, bym nie wtargnął do środka... Musisz być niezłym telepatą. - uśmiechnąłem się lekko.
Tak na prawdę zrobiła na mnie spore wrażenie, ale za nic w świecie nie przyznałbym się do tego otwarcie.
- Nie życzę sobie, abyś bezkarnie próbował grzebać w mojej głowie! - przybrała zagniewany wyraz twarzy, co w połączeniu z wełnianą bluzą sprawiało komiczny widok.
- Więcej tego nie zrobię. Masz moje słowo. - uniosłem obie dłonie w obronnym geście.
- Mam taką nadzieję! - zdmuchnęła zabłąkany kosmyk z oczu - Teraz, jeśli pozwolisz, wolałabym zostać sama. - powiedziała nieco łagodniej.
Z trudem powstrzymałem parsknięcie. Dostrzegła jednak wesołe ogniki w moich oczach i uśmiechnęła się delikatnie. Wyczuwałem w niej pokrewną duszę. Kogoś przed kim mógłbym zrzucić sztuczną maskę... To było zbyt kuszące... Patrzyliśmy na siebie w milczeniu. Nagle coś pękło i cały czar prysł...
- Muszę już iść. - powiedziała zawstydzona i spuściła głowę.
Odwróciła się na pięcie i pobiegła pustym korytarzem, pozostawiając mnie samego w ciszy i samotności. Tak samo jak w tej chwili, czułem się dawniej we własnym domu... Zacisnąłem pięści
- Nigdy więcej sam! - szepnąłem i pobiegłem za dziewczyną.
Od Lilianne CD Kossa
Spojrzałam na niego nieufnie. Próbował wtargnąć do moich myśli, na
szczęście błyskawicznie zareagowałam. Najwyraźniej sądził, że taka osoba
jak ja nie ma silnej woli. Jak wszyscy.
- Absolutnie nic. - odpowiedział oziębłym tonem.
- Nie byłabym tego taka pewna. - odparłam ostrożnie.
Nie podobała mi się jego postawa. Czy jakimś sposobem do Akademii mogliby przeniknąć wrogowie...? Rzuciłam zaniepokojone spojrzenie na korytarz, ale ku mojej uldze, nie dostrzegłam niczego niezwykłego. Przynajmniej do tej pory. Tak czy inaczej, postanowiłam uważać.
- Dlaczego plątasz się po szkole o tej porze? - zapytał.
- Wcześnie dzisiaj wstałam i... myślałam, że nikogo tutaj nie spotkam... - powoli dobierałam słowa.
- Powinnaś to przewidzieć.
- Dlaczego? - ton mojego głosu robił się coraz bardziej niepewny.
- Nie patrz tak na mnie - oznajmił z lekkim rozbawieniem - Nic ci nie zrobię, jeśli mnie nie sprowokujesz.
- W takim razie, czemu wtargnąłeś do moich myśli?
- Absolutnie nic. - odpowiedział oziębłym tonem.
- Nie byłabym tego taka pewna. - odparłam ostrożnie.
Nie podobała mi się jego postawa. Czy jakimś sposobem do Akademii mogliby przeniknąć wrogowie...? Rzuciłam zaniepokojone spojrzenie na korytarz, ale ku mojej uldze, nie dostrzegłam niczego niezwykłego. Przynajmniej do tej pory. Tak czy inaczej, postanowiłam uważać.
- Dlaczego plątasz się po szkole o tej porze? - zapytał.
- Wcześnie dzisiaj wstałam i... myślałam, że nikogo tutaj nie spotkam... - powoli dobierałam słowa.
- Powinnaś to przewidzieć.
- Dlaczego? - ton mojego głosu robił się coraz bardziej niepewny.
- Nie patrz tak na mnie - oznajmił z lekkim rozbawieniem - Nic ci nie zrobię, jeśli mnie nie sprowokujesz.
- W takim razie, czemu wtargnąłeś do moich myśli?
niedziela, 27 kwietnia 2014
OD Kossa CD Lilianne
Zamierzałem wyjść z klasy, jednak ktoś z drugiej strony okazał się szybszy. Drzwi otworzyły się nagle, a drobna osóbka wpadła na mnie z cichym okrzykiem. Złapałem dziewczynę za ramię. Jej książki upadły na podłogę z głuchym trzaskiem. Echo hałasu rozniosło się daleko po pustych korytarzach.
- Powinnaś bardziej uważać. - rzuciłem szorstko.
- Przepraszam. - wymamrotała, pochylając się nad rozrzuconymi książkami.
Korzystając z okazji, przyjrzałem się uważniej dziewczynie. Miała na sobie długą bluzę narzuconą na coś... Piżamę? Lekko potargane, czarne włosy opadały na bladą twarz o wielkich oczach. Uśmiechnąłem się mimowolnie. Kucnąłem przy dziewczynie i pomogłem pozbierać skarby.
- Jak masz na imię? - spojrzała na mnie jak spłoszone zwierzątko i nerwowym ruchem założyła kosmyk włosów za ucho.
- Lilianne.
- Jestem Koss. Miło mi cię poznać. - podałem jej dwie książki, które zdążyłem podnieść - To chyba twoje.
- Dziękuję.
Odruchowo zajrzałem w jej myśli i... Tu napotkałem niespodziankę w postaci mocnej bariery... Podniosła głowę.
- Co robisz?! - zapytała oskarżycielskim tonem.
Nie tego spodziewałem się po drobnej, zagubionej osóbce. Teraz widziałem ją w zupełnie innym świetle.
OD Raina CD Mami
- Nie wiem, czy powinienem. Jesteś niezwykle ufna. W przyszłości możesz mieć z tego powodu wiele niemiłych problemów. Z drugiej strony na wyspie nie ma jeszcze wielu mieszkańców. - zastanawiałem się głośno.
- Uratowałeś mi życie. Myślę, że to wyjątkowa sytuacja. - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Właściwie mieszkam kawałek drogi stąd, a deszcz pada coraz mocniej...
Dziewczyna widocznie miała dość moich wywodów. Odwróciła się plecami i wolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi wejściowych.
- Idziesz? - rzuciła przez ramię.
Uśmiechnąłem się szeroko i podążyłem za nią. W środku zdjęliśmy buty, następnie dziewczyna poprowadziła mnie do dużego pokoju. W słoneczny dzień przez duże okno z pewnością wpadało sporo ciepłych promieni.
- Usiądź, zrobię coś gorącego do picia.
Zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu. Nagle zdałem sobie sprawę, że nadal trzymam książkę Mami. Otworzyłem ją ostrożnie i zacząłem przeglądać mokre kartki. Z kuchni wciąż dochodziły dźwięki kubków, czajnika elektrycznego i otwieranych szafek.
- Uratowałeś mi życie. Myślę, że to wyjątkowa sytuacja. - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Właściwie mieszkam kawałek drogi stąd, a deszcz pada coraz mocniej...
Dziewczyna widocznie miała dość moich wywodów. Odwróciła się plecami i wolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi wejściowych.
- Idziesz? - rzuciła przez ramię.
Uśmiechnąłem się szeroko i podążyłem za nią. W środku zdjęliśmy buty, następnie dziewczyna poprowadziła mnie do dużego pokoju. W słoneczny dzień przez duże okno z pewnością wpadało sporo ciepłych promieni.
- Usiądź, zrobię coś gorącego do picia.
Zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu. Nagle zdałem sobie sprawę, że nadal trzymam książkę Mami. Otworzyłem ją ostrożnie i zacząłem przeglądać mokre kartki. Z kuchni wciąż dochodziły dźwięki kubków, czajnika elektrycznego i otwieranych szafek.
Od Mami, CD Raina
- Jak chcesz. - wzruszyłam ramionami.
Chciałam jeszcze pospacerować i poczytać, ale chłód oraz głód dawały się
we znaki. No tak, brak śniadania to jednak zły pomysł. Do domu miałam
trochę daleko.
- Chodź, odprowadzę cię. - wziął ode mnie książkę i położył do koszyka.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał. Powinien nie pytać o książkę. Niezbyt wiedziałam kim jest. Nie wiem czy powinnam mu ufać. Jednak podałam mu adres i numer telefonu. Spacer był dla mnie miły. Rozmawialiśmy o różnych gustach i wymienialiśmy swoje poglądy. Co chwilę miały miejsce wybuchy śmiechu. Nim zauważyłam, byliśmy już koło mojego domu. Zaczął padać deszcz. A ledwo byłam sucha... Schroniłam się pod swetrem.
- Może pójdziemy do mnie? - spojrzałam ze słodkim wyrazem twarzy.
<Rain? To jak z deszczem?>
- Chodź, odprowadzę cię. - wziął ode mnie książkę i położył do koszyka.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał. Powinien nie pytać o książkę. Niezbyt wiedziałam kim jest. Nie wiem czy powinnam mu ufać. Jednak podałam mu adres i numer telefonu. Spacer był dla mnie miły. Rozmawialiśmy o różnych gustach i wymienialiśmy swoje poglądy. Co chwilę miały miejsce wybuchy śmiechu. Nim zauważyłam, byliśmy już koło mojego domu. Zaczął padać deszcz. A ledwo byłam sucha... Schroniłam się pod swetrem.
- Może pójdziemy do mnie? - spojrzałam ze słodkim wyrazem twarzy.
<Rain? To jak z deszczem?>
sobota, 26 kwietnia 2014
Koss von Sydow
Imię: Koss
Nazwisko: von Sydow
Wiek: 18 lat
Rasa: człowiek
Stopień zagrożenia: niski
Klasa: biała
Płeć: mężczyzna
Charakter: jest bardzo inteligentny, często wydaje się być oziębły i wyniosły, arogancki dla obcych, zamknięty w sobie samotnik, nie ma przyjaciół, jest świetnym aktorem i doskonale potrafi manipulować innymi. Cała jego zewnętrzna postawa to tylko pozory, maska chroniąca wrażliwą duszę.
Wygląd: wysoki (189 cm), szczupły, krótkie blond włosy, jasnozielone oczy. Lubi ubierać białe koszule i jeansy.
Historia: Wychował się w bogatej, szwedzkiej rodzinie. Rodzice często wyjeżdżali w podróż lub na przyjęcia, nie specjalnie przejmując się synem. O jego dobre wychowanie i edukację zadbała babcia. Tylko przy niej mógł zrzucić oziębłą maskę i stać się prawdziwym sobą. Jako pierwsza dowiedziała się o niezwykłych umiejętnościach wnuka. Postanowiła chronić Kossa przed pozostałą rodziną i pomóc mu w opanowaniu niebezpiecznych zdolności. Dzięki znajomości babci z dyrektorką Akademii na wyspie Płomień Nadziei, chłopak znalazł bezpieczne schronienie i dobrych nauczycieli.
Hobby: czytanie książek, samotne spacery, podsłuchiwanie cudzych myśli.
Partner: brak
Umiejętności: telepatia, wizje, telekineza, panuje nad żywiołem wody.
Steruje: greenmir
OD Raina CD Mami
Oboje zapatrzyliśmy się w dal, podziwiając morze i wsłuchując się w okrzyki mew. Nagle dziewczyna westchnęła cicho i z głośnym pluskiem wpadła do wody. Bez zastanowienia skoczyłem za nią. Dostrzegłem pod wodą burzę różowych włosów i drobną sylwetkę Mami ściskającą kurczowo książkę. Ręką złapałem ją w talii i przyciągnąłem do siebie. Sprawnie wypłynęliśmy na powierzchnie, gdzie Mami zaczerpnęła wielki haust upragnionego powietrza. Pomogłem jej wydostać się na molo. Upadła na deski, krztusząc się wodą. Swój skarb w twardej okładce nadal ściskała kurczowo w rękach. Ściągnąłem mokrą bluzę z dresu i wykręciłem wodę poza molo. Po chwili i Mami doszła do siebie. Z wielką troską oglądała starą książkę. Nachyliłem się nad ramieniem dziewczyny.
- Nie wygląda na zniszczoną. W domu podsusz ją delikatnie suszarką i powinno być w porządku.
Spojrzała na mnie i odsunęła się jak oparzona.
- Ty... Powinieneś ubrać bluzę... - wyszeptała, patrząc gdzieś w bok.
Przez kilka sekund wpatrywałem się w nią, nic nie rozumiejąc. W końcu parsknąłem głośnym śmiechem i założyłem mokre ubranie.
- To nie jest śmieszne... - zarumieniła się.
- Jasne... - z trudem opanowałem się - Dlaczego wpadłaś do wody? - zmieniłem temat.
- Książka... wyśliznęła mi się z rąk... - powiedziała nieśmiało.
- Rozumiem. Nie umiesz pływać? Jak zrobi się cieplej, mogę cię nauczyć. - puściłem do niej oko - Tymczasem wracajmy, bo przeziębisz się.
- Nie wygląda na zniszczoną. W domu podsusz ją delikatnie suszarką i powinno być w porządku.
Spojrzała na mnie i odsunęła się jak oparzona.
- Ty... Powinieneś ubrać bluzę... - wyszeptała, patrząc gdzieś w bok.
Przez kilka sekund wpatrywałem się w nią, nic nie rozumiejąc. W końcu parsknąłem głośnym śmiechem i założyłem mokre ubranie.
- To nie jest śmieszne... - zarumieniła się.
- Jasne... - z trudem opanowałem się - Dlaczego wpadłaś do wody? - zmieniłem temat.
- Książka... wyśliznęła mi się z rąk... - powiedziała nieśmiało.
- Rozumiem. Nie umiesz pływać? Jak zrobi się cieplej, mogę cię nauczyć. - puściłem do niej oko - Tymczasem wracajmy, bo przeziębisz się.
czwartek, 24 kwietnia 2014
Od Lilianne
Zwlokłam się z łóżka bardzo wcześnie, mimo że nie spałam zbyt długo dręczona koszmarami, które ostatnio miewałam znacznie częściej, niż zwykle. Zamiast swojego codziennego stroju narzuciłam wełnianą bluzę na piżamę stanowiącą przydługą koszulkę i wciągnęłam wysokie buty, nawet nie czesząc potarganych włosów; nie spodziewałam się spotkać kogokolwiek o tej porze. Sięgnęłam po kilka sporych ksiąg o pożółkłych ze starości kartach oprawionych w ciemną skórę i przekroczyłam próg swojego zagraconego pokoju, zapominając o zamknięciu pomieszczenia. Przez jakiś nieokreślony czas przemierzałam kolejne korytarze w poszukiwaniu pustej klasy, w której nic nie zmąci tak uwielbianej przeze mnie ciszy. Niestety, ani jedna nie była otwarta. Po kilkunastu minutach ze zrezygnowaniem nacisnęłam którąś z kolei klamkę. Ku mojemu zadowoleniu, pod niewielkim obciążeniem ustąpiła. Tuż za drzwiami stał jakiś człowiek (albo i nie). zamierzający opuścić salę. Szczęśliwym trafem zdołałam utrzymać równowagę i nie upadłam, gdy niespodziewanie się z nim zderzyłam, ale książki wypadły mi z rąk.
< Ktoś dokończy? c: >
< Ktoś dokończy? c: >
Arisa Fukuzawa
Imię: Arisa
Nazwisko: Fukuzawa
Wiek: 16
Rasa: sukkub,
Stopień zagrożenia: Wysoki
Klasa: czarna
Płeć: Kobieta
Charakter: Jej charakter zależy od humoru.Zazwyczaj jest spokojna i towarzyska.Lecz kiedy ma zły humor szybko się denerwuje i potrafi być bardzo niemiła. Arisa ma duże poczucie humoru.
Wygląd: Niska dziewczyna o blond włosach i trochę krągłych kształtach.
Historia: Uciekła z domu kiedy odkryła swoje moce. Bała się że rodzina odwróci się od niej nie chciała też trzymać tego w sekrecie przed nimi. Nie pamięta nikogo z rodziny.
Hobby: Nawiedzanie w snach.
Partner: -
Umiejętności: Psychokineza, telepatia, przenikanie przez różne przedmioty,
Steruje: Kraszeps
środa, 23 kwietnia 2014
Lilianne Cathcart
Imię: Lilianne
Nazwisko: Cathcart
Wiek: 15
Rasa: Sukkub
Stopień zagrożenia: Wysoki
Klasa: Czarna
Płeć: Kobieta
Charakter: Jest cicha i małomówna. Boi się ludzi, choć próbuje być miła. Zapominalska i roztargniona. Inteligentna, przebiegła oraz sprytna - mogłaby z powodzeniem manipulować wieloma osobami, lecz nigdy tego nie robi.
Wygląd: Lilianne ma szczupłą, niską, ogólnie drobną sylwetkę i blady kolor skóry. Na jej twarzy widać duże, niebieskie, przejmujące swoim smutkiem oczy, a opadają na nią gęste, niezbyt długie włosy w kolorze grafitu oraz względnie prosta grzywka. Ubiera się w ciemne ubrania, które nie przykuwają uwagi i zasłaniają jej smukłą postać.
Historia: Nie pamięta swoich rodziców. Najpewniej opuścili ją z niewiadomego powodu. Do szóstego roku życia wychowywała ją babcia, jedyna znana jej krewna. Lilianne darzyła ją dużym uczuciem. W tym właśnie momencie babcia zmarła. Dziewczyna trafiła do sierocińca, bardzo przeżywając stratę. Zawsze była inna, niż pozostałe dzieci. Pewnego dnia do ośrodka przybyła jedna z nauczycielek akademii, kierowana mocą emanującą od dziewczyny...
Partner: Brak
Umiejętności: Możliwość przekazywania myśli dzięki obrazom.
Steruje: Lunałcia
Od Hany CD Karin
Hana odetchnęła swieżym powietrzem i tanecznym krokiem pokonała pierwsze metry dachu. Roześmiała się nagle i spojrzała na Karin:
- W sumie głupio było pytać o to, czy jest tu jakiś dach. Każdy budynek go ma, przecież nikt nie będzie mieszkał bez dachu, nie? - owinęła sobie końcówkę niebieskich włosów na palcu wskazującym. - Jak dowiedziałaś się o tym miejscu?
- O akademii dowiedziałam się przypadkiem - westchnęła. - Zaraz po tym jak uciekłam z domu.
- Mnie zmusiła do tego matka - wyburczała. - Nawet nie zapytała mnie o zdanie.
- Strasznie tu nudno - zauważyła dziewczyna i spojrzała na Hanę. - Zawsze jest tu tak spokojnie?
- Też mi się tu strasznie nudzi - poskarżyła się i machnęła ironicznie ręką. - Dopiero otworzono tę akademię. Na razie nic się tu nie dzieję, ale matka obiecała, że wkrótce zaczną odbywać się lekcje w terenie. Wspomniała też nawet coś o jeździe konnej. Mam nadzieję, że przybędzie tu więcej uczniów, by to miejsce mogło się rozkręcić, teraz nie ma co liczyć na odrobinę rozrywki - mruknęła.
<Karin?>
- W sumie głupio było pytać o to, czy jest tu jakiś dach. Każdy budynek go ma, przecież nikt nie będzie mieszkał bez dachu, nie? - owinęła sobie końcówkę niebieskich włosów na palcu wskazującym. - Jak dowiedziałaś się o tym miejscu?
- O akademii dowiedziałam się przypadkiem - westchnęła. - Zaraz po tym jak uciekłam z domu.
- Mnie zmusiła do tego matka - wyburczała. - Nawet nie zapytała mnie o zdanie.
- Strasznie tu nudno - zauważyła dziewczyna i spojrzała na Hanę. - Zawsze jest tu tak spokojnie?
- Też mi się tu strasznie nudzi - poskarżyła się i machnęła ironicznie ręką. - Dopiero otworzono tę akademię. Na razie nic się tu nie dzieję, ale matka obiecała, że wkrótce zaczną odbywać się lekcje w terenie. Wspomniała też nawet coś o jeździe konnej. Mam nadzieję, że przybędzie tu więcej uczniów, by to miejsce mogło się rozkręcić, teraz nie ma co liczyć na odrobinę rozrywki - mruknęła.
<Karin?>
Felix Jordan
Imię: Felix
Nazwisko: Jordan
Wiek: 18 lat.
Rasa: Człowiek
Stopień zagrożenia: średni.
Klasa: Biała.
Płeć: Mężczyzna.
Charakter: Zawsze podchodzi do sprawy ze spokojem i opanowaniem, ale też często jest ironiczny lub wywyższa się. Mimo to jest sympatycznym i pomocnym chłopakiem. Jest bardzo inteligenty. Czasem zdarza mu się używać nieświadomie swoich mocy pod wpływem emocji. Nie cierpi oszustów i osób knąbrnych, mimo, że czasami sam zachowuje się podobnie. Nie lubi zaczynać rozmowy jako pierwszy, jednak mimo to jest bardzo towarzystkim chłopakiem.
Wygląd: Wysoki i dobrze zbudowany facet. Wyróżniają go jego białe włosy oraz zielono-fioletowe oczy.
Historia: Wochowywała go matka. Nie miał świadomości, że posiada moce, ani też nie znał ojca. Jednak wraz z dorastaniem chciał dowiedzieć się czegoś o matce. Po kilkuletnim naleganiu matka uległa i wyznała mu, że jego ojciec jest demonem i nie może być z nimi. On oczywiście potraktował to jako głupi żart, trudno było mu uwierzyć. Uciekł z domu mając dośc swojego życia. Podczas długich podróży odkrył swoje moce, które wciąż doskonali. Przypadkiem dowiedział się o Akademii, postanowił rozwijać się właśnie tam.
Hobby: Parapsychologia.
Partner: -
Umiejętności: Psychokineza, Telekineza itp.
Steruje: Elless
wtorek, 22 kwietnia 2014
Od Mami, CD Raina
- Można tak powiedzieć. - na mojej twarzy pojawiły się ledwo widoczne rysy uśmiechu. Było trochę zimno, dobrze że wzięłam sweter. Szybko go założyłam.
- Przejdziesz się może? - zapytał. W dresach wyglądał komicznie. Ledwo powstrzymałam śmiech.
Ale parsknęłam. Dobrze że cicho. Muszę przyznać że był naprawdę umięśniony.
- Wiesz, tam niedaleko jest molo! - ledwo mnie było słychać bo mewy wszystko zagłuszały. Lubię ptaki, ale nie to co spuszczają. Zrobiłam unik, a w promieniu dosłownie kilku centymetrów upadł ptasi pocisk, nie muszę chyba opisywać...
- No, no... Ty to masz szczęście. - chłopak był pełen podziwu.
- A takie tam... - machnęłam ręką. - O, już niedaleko.
Na horyzoncie wyraźniej było widać molo. Nie minęła chwila, a już znaleźliśmy się na nim. Usiedliśmy tuż nad wodą. Zdjęłam buty i zanurzyłam bose stopy do morza. Woda nie była aż tak zimna, choć nie było lata.
<Rain?>
- Przejdziesz się może? - zapytał. W dresach wyglądał komicznie. Ledwo powstrzymałam śmiech.
Ale parsknęłam. Dobrze że cicho. Muszę przyznać że był naprawdę umięśniony.
- Wiesz, tam niedaleko jest molo! - ledwo mnie było słychać bo mewy wszystko zagłuszały. Lubię ptaki, ale nie to co spuszczają. Zrobiłam unik, a w promieniu dosłownie kilku centymetrów upadł ptasi pocisk, nie muszę chyba opisywać...
- No, no... Ty to masz szczęście. - chłopak był pełen podziwu.
- A takie tam... - machnęłam ręką. - O, już niedaleko.
Na horyzoncie wyraźniej było widać molo. Nie minęła chwila, a już znaleźliśmy się na nim. Usiedliśmy tuż nad wodą. Zdjęłam buty i zanurzyłam bose stopy do morza. Woda nie była aż tak zimna, choć nie było lata.
<Rain?>
OD Raina CD Mami
W oddali dostrzegłem jak dziewczyna schodzi z roweru i powoli zmierza w moim kierunku. Pomyślałem, że możemy spotkać się w połowie drogi, więc ruszyłem wolnym truchtem jej na spotkanie. Niestety, jakieś sto metrów przede mną zrezygnowała z poprzedniego planu i prędko wsiadła na rower. Może ją przestraszyłem? Minęła mnie pośpiesznie.
- Zaczekaj! - krzyknąłem za nią.
Zatrzymała się niechętnie i odwróciła nieznacznie głowę.
- Zapewniam, że nie gryzę, no może tylko trochę. - dodałem z szerokim uśmiechem - Jestem Rain, a ty?
Zawahała się.
- Mami. - powiedziała cicho.
- Jami? - zapytałem.
- Nie, Mami. - powiedziała zdecydowanie głośniej i tym razem odwzajemniła uśmiech.
- Miło mi cie poznać Mami. Rain do usług. - ukłoniłem się lekko, co w połączeniu z dresem musiało sprawiać komiczne wrażenie.
Dziewczyna parsknęła cicho i zeszła z roweru. Pierwsze lody przełamane i chyba na dodatek przestała się mnie bać.
- Znasz okolicę? - podszedłem nieco bliżej tak, by nie spłoszyć dziewczyny.
<Mami?>
Od Karin
Z własnej woli zapisałam się do tej akademii, ale po głębszym zastanowieniu, chyba wolałam zostać w moim rodzinnym domu. Lekko niechętnie przekraczałam korytarze szkoły. Nie było to miłe, ponieważ miałam wrażenie, że jestem sama w całym budynku. Gdy tylko stukałam butami, było słychać tylko je. Nie dosyć, że akademia była sporawa to trochę skomplikowana. Weszłam jedynymi drzwiami, a wychodziłam kolejnymi po drugiej stronie szkoły. Miałam już tego dość i zaczęłam przechodzić przez ściany. Było to najprostsze wyjście. Gdy zmęczyłam się tym całym spacerowaniem po pokojach i klasach, ponownie spokojnie szłam po korytarzu. Gdy wyszłam zza zakrętu zauważyłam inną żywą istotę.
Była to dziewczyna o niebieskich włosach. Podeszłam do niej bliżej, a ta ciężko wzdchnęła.
„Należy do tych, które nie chcą nic robić” – Pomyślałam. Zbliżyłam się. Uznałam, że miło by było gdybym się przedstawiła.
- Jak dobrze widzieć żywą duszę w tym budynku. – Uśmiechnęłam się. Dziewczyna odwzajemniła mój uśmiech całkiem naturalnie. – Jestem Karin, miło mi cię poznać...
- Hana, tak brzmi moje imię. Naprawdę dobrze, że są tu inne osoby, nie tylko ja.
- Ile bym dała za to, żeby móc się wyrwać stąd. Nie sądziłam, że jest tu tak nudno. – Zaśmiałam się.
- No to witaj w klubie. Tak szczerze, to nie chciałam tu być. – Hana powiedziała niechętnie.
- Może wiesz czy jest tu dach, wiesz taki by móc na nim trochę pochodzić. – Spytałam się z nadzieją.
- Raczej, Chyba, prawdopodobnie powinien być. – Zmieniła trochę swoją pozycję. – A co? Chcesz tam iść?
- To lepsze niż nic. Idziesz ze mną? – Niebieskowłosa zgodziła się. Obie poszłyśmy na poszukiwanie dachu na którym mogłybyśmy spokojnie pogadać. Wymienić się zdaniami. Szybko nam to poszło. Otworzyłyśmy drzwi prowadzące na dach i weszłyśmy na niego.
<Hana?>
Była to dziewczyna o niebieskich włosach. Podeszłam do niej bliżej, a ta ciężko wzdchnęła.
„Należy do tych, które nie chcą nic robić” – Pomyślałam. Zbliżyłam się. Uznałam, że miło by było gdybym się przedstawiła.
- Jak dobrze widzieć żywą duszę w tym budynku. – Uśmiechnęłam się. Dziewczyna odwzajemniła mój uśmiech całkiem naturalnie. – Jestem Karin, miło mi cię poznać...
- Hana, tak brzmi moje imię. Naprawdę dobrze, że są tu inne osoby, nie tylko ja.
- Ile bym dała za to, żeby móc się wyrwać stąd. Nie sądziłam, że jest tu tak nudno. – Zaśmiałam się.
- No to witaj w klubie. Tak szczerze, to nie chciałam tu być. – Hana powiedziała niechętnie.
- Może wiesz czy jest tu dach, wiesz taki by móc na nim trochę pochodzić. – Spytałam się z nadzieją.
- Raczej, Chyba, prawdopodobnie powinien być. – Zmieniła trochę swoją pozycję. – A co? Chcesz tam iść?
- To lepsze niż nic. Idziesz ze mną? – Niebieskowłosa zgodziła się. Obie poszłyśmy na poszukiwanie dachu na którym mogłybyśmy spokojnie pogadać. Wymienić się zdaniami. Szybko nam to poszło. Otworzyłyśmy drzwi prowadzące na dach i weszłyśmy na niego.
<Hana?>
Karin Darkness
Imię: Karin
Nazwisko: Darkness
Wiek: 16 lat
Rasa: sukkub
Stopień zagrożenia: Średni
Klasa: Czarna
Płeć: Kobieta
Charakter: Karin ma dosyć specyficzny charakter. Powiedzenie „kobieta zmienną jest” idealnie do niej pasuje. Dziewczyna jest bardzo tajemniczą osobą, nigdy nie wiadomo kiedy mówi prawdę, a kiedy kłamie. Jest pewna siebie, ale nie egoistyczna. Jej charakter zależy od humoru. Bywa że potrafi być osobą o miłą i przyjazną, spokojną. Czasem potrafi się nieźle odgryźć, łatwo wyprowadza się nią z równowagi. Karin jest bardzo inteligentna oraz sprytna. Uwielbia słodycze
Wygląd: Karin jest niską osobą. Ma czarne włosy, jak węgiel. Wyróżniają ją różowe końcówki, które ma od urodzenia. Posiada rogi. Jej oczy są dosyć wyjątkowe.Na prawym oku ma czarną opaskę. Posiada czarne skrzydła, które ukrywa. Zazwyczaj ubiera się dziewczęco, ale lubi czasem założyć duże ciuchy.
Historia: Karin jest piątą córką w rodzinie Darkness, ale jako druga potrafi używać swoich możliwości. Jej rodzeństwo nie lubiło jej, ponieważ ta była najmłodsza, a utalentowana i inteligentna. Gdy zaprzyjaźniła się z ludźmi, jej „miła” siostra wyjawiła przyjaciołom Karin, że jest demonem. Ci w obawie zaatakowali ją i zranili jej oko. Dzięki im zdobyła kolejną umiejętność. Od tamtej pory była ostrożna. Dużo się uczyła, mało rozmawiała z rodzicami i siostrami. W pewnymmomencie miała dość takiego życia i uciekła. Przypadkiem dowiedziała się o akademii i pojechała tam.
Hobby: Freerun oraz Parkour, lubi śpiewać.
Partner: -
Umiejętności: Karin specjalizuje się w psychokinezie oraz lewitacji. Naucza się również pirokinezy, czasem gdy jest zła, przypadkiem zapala przypadkowe przedmioty. Może również przenikać przez przedmioty. Jest to jej ulubiona umiejętność. Dzięki jej zranionemu oku może przewidzieć dwa ruchu przeciwnika, jednak nie robi tego, ponieważ później cały dzień źle się czuje. Jeśli chodzi o normalne umiejętności to dziewczyna jest bardzo wysportowana, a to wszystko przez parkour.
Steruje : horselove
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Od Mami 03., CD Raina
Postanowiłam wybrać się na małą przejażdżkę rowerową. Włożyłam książkę do koszyka, który jest umocowany pod kierownicą. Zegar wskazywał wpół do szóstą. Wyspa powinna być o tej porze pusta... Tym razem pojadę na plażę. Słychać było skrzeczenie mew i wiatr. Morska bryza gładziła moją twarz. Niestety okazało się, że nie jestem sama... Jakiś mężczyzna właśnie wychodził z morza. Nim mnie zobaczył, szybko nałożył dres. Miał zamiar ulotnić się z tego miejsca. Zsiadłam z roweru i chciałam podejść do chłopaka. Nie mogłam przecież całe życie uciekać przed innymi. Bałam się trochę, w końcu to człowiek. Gdy byłam już w połowie drogi, zmieniłam zdanie. Szybko wsiadłam na pojazd z zamiarem ulotnienia się, jednak nieznajomy mi to utrudnił...
<Rain>
Od Hany 01.
Dziewczyna szła pustym korytarzem. Nadal nie mogła pogodzić się z tym, że znalazła się tu z inicjatywy matki. Szkoła dopiero została otowrzona, wiec świeci pustkami. Poza tym mogą do niej uczęszczać jedynie wyjątkowi uczniowie. Skoro są wyjątkowi, nie są również często spotykani. Hana najchętniej zaszyłaby się w swoim pokoju, ale wypędziła ją z niego matka, mówiąc, żeby rozejrzałą się po akademii - zawsze może przybłąkać się tu ktoś nowy. Akademia powstała na serio krótki okres czasu temu. W powietrzu ciągle unosił sie drażniący zapach farby, a drewniane panele były tak czyste, że bez problemu odbijało się od nich światło słoneczne. Przecież prawie jeszcze nikt po nich nie chodził. W głebi duszy dziewczyna miała nadzieję, że nikt nie przybędzie do akademii i matka będzie musiałą zamknąć szkołę i zapomnieć o swojej ukochaej wyspie, któa ucieknie w niepamięć. Nagle marzenia niebieskowłosej legły w gruzach. Usłyszała kroki. Wszystkie nauczycielki rozmawiały teraz w sekretariacie na temat planu lekcji, więc Hana od razu wykluczyła kogoś z grona pedagogicznego.
<Ktoś coś?>
<Ktoś coś?>
OD Raina 02.
Świt zastał mnie na pustej plaży. Ubrany w dres, biegłem brzegiem morza. Wiał przyjemny wietrzyk, niosąc orzeźwiającą bryzę. Zatrzymałem się lekko zdyszany, czas na kilka ćwiczeń. Piętnaście minut później zdjąłem buty i dres, zanurzyłem się w chłodnej wodzie. Ciało trzeba stale hartować - tak mawiał dziadek.Westchnąłem cicho na wspomnienie bliskiej mi osoby. Szybko oczyściłem umysł ze zbędnych myśli i skupiłem się wyłącznie na pracy mięśni i słonej wodzie. Po przepłynięciu kilkunastu długości przeciętnego basenu zawróciłem w stronę brzegu. Czułem ból w ramionach i nogach, a także przyjemne zmęczenie. Nagle na plaży w oddali dostrzegłem czyjąś sylwetkę. Kto oprócz mnie nie śpi o tej porze? Wyszedłem na brzeg i na wilgotne ciało założyłem dres. Postać powoli zbliżała się się do miejsca, gdzie odpoczywałem.
niedziela, 20 kwietnia 2014
Rain Tulinen
Imię: Rain
Nazwisko: Tulinen
Wiek: 19
Rasa: człowiek
Stopień zagrożenia: średni
Klasa: biała
Płeć: mężczyzna
Charakter: lubi ciszę i spokój, posiada duże poczucie humoru, ma ognisty charakter jak jego włosy, inteligentny, skryty, ostrożny w nawiązywaniu nowych znajomości.
Wygląd: wysoki (192 cm), szczupły (wysportowana sylwetka), rude włosy z białymi pasemkami, szarozielone oczy, kolczyk w lewym uchu.
Historia: pochodzi z rodziny łowców demonów z wielowiekową tradycją. Ojciec wycofał się z "fachu" po poznaniu przyszłej żony. Rain szkolił się pod czujnym okiem dziadka do czasu, gdy poznał mroczny sekret rodziców. Mianowicie matka chłopaka była demonem, a dokładniej sukkubem. Całe dotychczasowe życie Raina legło w gruzach. Załamany opuścił rodzinę i długo podróżował po świecie, szukając szczęścia. Przypadkiem odkrył wyspę Płomień Nadziei i postanowił zostać na jakiś czas.
Hobby: Jazda konna, sztuki walki
Partner: brak
Umiejętności: zwinny, szybki, wytrzymały, silny i honorowy. Opanował perfekcyjnie sztuki walki. Potrafi poruszać się bezszelestnie i tropić. Panuje nad żywiołem ognia, ma niewielki dar uzdrawiania.
Steruje: greenmir
sobota, 19 kwietnia 2014
Mami Hama
Imię: Mami
Nazwisko: Hama
Wiek: 16
Rasa: sukkub
Stopień zagrożenia: średni
Klasa: Czarna
Płeć: Kobieta
Charakter: Jest dość nieśmiała i wrażliwa. Zwykle boi się zagadać. Jednak kiedy chce może zmienić się w zabójczą bestię. Naiwna. Przywiązuje uwagę do małych rzeczy. Jak pozna kogoś bliżej (tylko wtedy) ma ogromne poczucie humoru i zachowuje się jak wariatka.
Wygląd: Mami ma długie różowe włosy (tak wiem, cukierkowe :P) oraz morskie oczy. Częstą i jej ulubioną fryzurą jest kok. Można czasem zauważyć różne wsuwki. Ubiera się ,,na luzie", zwykle ma na sobie koszulę i spodnie. Na nogach często można zauważyć trampki. Czasem ubierze się bardziej dziewczęco.
Historia: Gdy się urodziła, myślała że jest człowiekiem. Dopiero w wieku lat ośmiu ojciec uświadomił jej, kim jest. Ta wieść na zawsze zmieniła jej życie, ale próbuje przed innymi udawać, że nic się nie zmieniło. Wkrótce rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Dziewczyna trafiła pod opiekę wuja. Żyło jej się dobrze, po nocach ze starej biblioteki domu, w którym dawniej mieszkała, dowiadywała się o demonach i ich mocach. Pewni ludzie chcieli ją porwać i mieć jej moce jedynie dla siebie. Otrzymała spadek i dostała się do Akademii, by podszkolić swoje umiejętności.
Hobby: Rysunki. Uprawiała niegdyś łyżwiarstwo figurowe. Jeździ na rowerze. Jedzie nim w tajemne miejsce gdzie czyta książki
Partner: -
Umiejętności: Potrafi władać magią i wytwarzać pola siłowe. Zwykłą umiejętnością jest jej giętkość.
Steruje: Blei
Hana Lidewatell
Imię: Hana
Nazwisko: Lidewatell
Wiek: 16
Rasa: Sukkub
Stopień zagrożenia: Średni
Klasa: Czarna
Płeć: Kobieta
Charakter: Hana daje wrażenie miłej i niewinnej, ale to tylko pozory. Jest zakłamaną manipulantką - lubi bawić się uczuciami innych. Na jej twarzy prawie zawsze gości nieszczery uśmiech. Dziewczyna kieruje się własnymi celami i pragnieniami, nie zważając na innych. Kiedyś była zupełnie inna, ale zmieniła swoje poglądy i zachowanie po śmierci siostry.
Wygląd: Z niebieskich, lekko kręconych włosów dziewczyny wyłaniają się dwa białe rogi, które zawsze ozdobionesą jakimiś koralikami - najczęściej białymi perełkami. Oczy dziewczy są nieco ciemniejsze od jej włosów. Hana zazwyczaj ubiera się w zwiewne sukienki, ale nie pogardzi obcisłymi spodniami, czy koszulką.
Historia: Dziewczyna jest czwartym pokoleniem demonów z rodziny Lidewatell, która od zawsze pragnęła kierować interesami państwa. Od najmłodszych lat dziewczyna czuła presję ze strony matki, której została oddana pod opiekę wraz z siostrą, ojciec nie chciał mieć z nimi kontaktu i wyjechał za granicę. Pewnego dnia zginęła siostra Hany, jedynie ona zdaje się wiedzieć jak doszło do tego feralnego wydarzenia, ale wciąż milczy. Od tamtego momentu jej matka stała się oschła i zamknięta w sobie. Swoję córkę o wyspie powiadomiła tuż przed otwarciem akademii i czym prędzej tam ją sprowadziła. Dziewczyna natychmiast okazała swoje niezadowolenie i wciąż wydaje się być zdenerwowana wolą matki.
Hobby: Gdy była młodsza uczęszczała do skzoły baletowej, ale wkrótce przestałą się interesować tańcem i skończyło się na samej gimnastyce.
Partner: Brak
Umiejętności: Hana może wprowadzić dowolną istotę w stan hipnozy. Ofiara nie jest w stanie wtedy się bronić, ani atakować. Dziewczyna jednak woli usunąć się z pola walki, niźli walczyć. To najbardziej denerwuje jej matkę, która pragnie, by córka wykorzystała swoje zalety, a wady starała się zwalczać. Jeżeli chodzi o zwykłe umiejętności, świetnie tańczy i jest wysportowana. Świetnie radzi sobie w terenie.
Steruje: Gellue
Nabór do administracji
Wiem, że blog dopiero raczkuje i dopiero co go założyłam, ale patrząc pozytywnie w przyszłość, ogłaszam nabór na dwóch adminów, którzy czynnie będą udzielać się w życiu bloga i wstawiać opowiadania nadsyłane na priv.
Aktualnie do administracji dołączyła greenmir, więc do niej również można słać formularze.
Aktualnie do administracji dołączyła greenmir, więc do niej również można słać formularze.
piątek, 18 kwietnia 2014
Początek
Witam wszystkich zainteresowanych dołączeniem do tej skromnej społeczności!
Mam nadzieję, że wszyscy się tu odnajdziecie i z przyjemością wcielicie się w wykreowane przez siebie postaci. Uzupełnione formularze proszę wysyłaś na moją pocztę prywatną (Gellue) lub maila (Gellue@onet.pl).
To tyle, życzę miłej zabawy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
▼
2014
(55)
-
▼
kwietnia
(30)
- Od Mami, CD Raina
- OD Lilianne CD Koss
- OD Kossa CD Lilianne
- OD Raina CD Mami
- Od Lilianne CD Koss
- Od Mami, CD Raina
- OD Kossa CD Lilianne
- Od Lilianne CD Kossa
- OD Kossa CD Lilianne
- OD Raina CD Mami
- Od Mami, CD Raina
- Koss von Sydow
- OD Raina CD Mami
- Od Lilianne
- Arisa Fukuzawa
- Lilianne Cathcart
- Od Hany CD Karin
- Felix Jordan
- Od Mami, CD Raina
- OD Raina CD Mami
- Od Karin
- Karin Darkness
- Od Mami 03., CD Raina
- Od Hany 01.
- OD Raina 02.
- Rain Tulinen
- Mami Hama
- Hana Lidewatell
- Nabór do administracji
- Początek
-
▼
kwietnia
(30)
