Założyłem ręce na piersi i zmarszczyłem brwi. Dziewczyna poczuła się jeszcze mniej pewnie.
- Wolę wiedzieć z kim mam do czynienia. - powiedziałem chłodno - Jeśli udało ci się stworzyć dość silną barierę, bym nie wtargnął do środka... Musisz być niezłym telepatą. - uśmiechnąłem się lekko.
Tak na prawdę zrobiła na mnie spore wrażenie, ale za nic w świecie nie przyznałbym się do tego otwarcie.
- Nie życzę sobie, abyś bezkarnie próbował grzebać w mojej głowie! - przybrała zagniewany wyraz twarzy, co w połączeniu z wełnianą bluzą sprawiało komiczny widok.
- Więcej tego nie zrobię. Masz moje słowo. - uniosłem obie dłonie w obronnym geście.
- Mam taką nadzieję! - zdmuchnęła zabłąkany kosmyk z oczu - Teraz, jeśli pozwolisz, wolałabym zostać sama. - powiedziała nieco łagodniej.
Z trudem powstrzymałem parsknięcie. Dostrzegła jednak wesołe ogniki w moich oczach i uśmiechnęła się delikatnie. Wyczuwałem w niej pokrewną duszę. Kogoś przed kim mógłbym zrzucić sztuczną maskę... To było zbyt kuszące... Patrzyliśmy na siebie w milczeniu. Nagle coś pękło i cały czar prysł...
- Muszę już iść. - powiedziała zawstydzona i spuściła głowę.
Odwróciła się na pięcie i pobiegła pustym korytarzem, pozostawiając mnie samego w ciszy i samotności. Tak samo jak w tej chwili, czułem się dawniej we własnym domu... Zacisnąłem pięści
- Nigdy więcej sam! - szepnąłem i pobiegłem za dziewczyną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz