wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Karin

Z własnej woli zapisałam się do tej akademii, ale po głębszym zastanowieniu, chyba wolałam zostać w moim rodzinnym domu. Lekko niechętnie przekraczałam korytarze szkoły. Nie było to miłe, ponieważ miałam wrażenie, że jestem sama w całym budynku. Gdy tylko stukałam butami, było słychać tylko je. Nie dosyć, że akademia była sporawa to trochę skomplikowana. Weszłam jedynymi drzwiami, a wychodziłam kolejnymi po drugiej stronie szkoły. Miałam już tego dość i zaczęłam przechodzić przez ściany. Było to najprostsze wyjście. Gdy zmęczyłam się tym całym spacerowaniem po pokojach i klasach, ponownie spokojnie szłam po korytarzu. Gdy wyszłam zza zakrętu zauważyłam inną żywą istotę.
Była to dziewczyna o niebieskich włosach. Podeszłam do niej bliżej, a ta ciężko wzdchnęła.
„Należy do tych, które nie chcą nic robić” – Pomyślałam. Zbliżyłam się. Uznałam, że miło by było gdybym się przedstawiła.
- Jak dobrze widzieć żywą duszę w tym budynku. – Uśmiechnęłam się. Dziewczyna odwzajemniła mój uśmiech całkiem naturalnie. – Jestem Karin, miło mi cię poznać...
- Hana, tak brzmi moje imię. Naprawdę dobrze, że są tu inne osoby, nie tylko ja.
- Ile bym dała za to, żeby móc się wyrwać stąd. Nie sądziłam, że jest tu tak nudno. – Zaśmiałam się.
- No to witaj w klubie. Tak szczerze, to nie chciałam tu być. – Hana powiedziała niechętnie.
- Może wiesz czy jest tu dach, wiesz taki by móc na nim trochę pochodzić. – Spytałam się z nadzieją.
- Raczej, Chyba, prawdopodobnie powinien być. – Zmieniła trochę swoją pozycję. – A co? Chcesz tam iść?
- To lepsze niż nic. Idziesz ze mną? – Niebieskowłosa zgodziła się. Obie poszłyśmy na poszukiwanie dachu na którym mogłybyśmy spokojnie pogadać. Wymienić się zdaniami. Szybko nam to poszło. Otworzyłyśmy drzwi prowadzące na dach i weszłyśmy na niego.
<Hana?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz