Postanowiłam wybrać się na małą przejażdżkę rowerową. Włożyłam książkę do koszyka, który jest umocowany pod kierownicą. Zegar wskazywał wpół do szóstą. Wyspa powinna być o tej porze pusta... Tym razem pojadę na plażę. Słychać było skrzeczenie mew i wiatr. Morska bryza gładziła moją twarz. Niestety okazało się, że nie jestem sama... Jakiś mężczyzna właśnie wychodził z morza. Nim mnie zobaczył, szybko nałożył dres. Miał zamiar ulotnić się z tego miejsca. Zsiadłam z roweru i chciałam podejść do chłopaka. Nie mogłam przecież całe życie uciekać przed innymi. Bałam się trochę, w końcu to człowiek. Gdy byłam już w połowie drogi, zmieniłam zdanie. Szybko wsiadłam na pojazd z zamiarem ulotnienia się, jednak nieznajomy mi to utrudnił...
<Rain>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz