Oboje zapatrzyliśmy się w dal, podziwiając morze i wsłuchując się w okrzyki mew. Nagle dziewczyna westchnęła cicho i z głośnym pluskiem wpadła do wody. Bez zastanowienia skoczyłem za nią. Dostrzegłem pod wodą burzę różowych włosów i drobną sylwetkę Mami ściskającą kurczowo książkę. Ręką złapałem ją w talii i przyciągnąłem do siebie. Sprawnie wypłynęliśmy na powierzchnie, gdzie Mami zaczerpnęła wielki haust upragnionego powietrza. Pomogłem jej wydostać się na molo. Upadła na deski, krztusząc się wodą. Swój skarb w twardej okładce nadal ściskała kurczowo w rękach. Ściągnąłem mokrą bluzę z dresu i wykręciłem wodę poza molo. Po chwili i Mami doszła do siebie. Z wielką troską oglądała starą książkę. Nachyliłem się nad ramieniem dziewczyny.
- Nie wygląda na zniszczoną. W domu podsusz ją delikatnie suszarką i powinno być w porządku.
Spojrzała na mnie i odsunęła się jak oparzona.
- Ty... Powinieneś ubrać bluzę... - wyszeptała, patrząc gdzieś w bok.
Przez kilka sekund wpatrywałem się w nią, nic nie rozumiejąc. W końcu parsknąłem głośnym śmiechem i założyłem mokre ubranie.
- To nie jest śmieszne... - zarumieniła się.
- Jasne... - z trudem opanowałem się - Dlaczego wpadłaś do wody? - zmieniłem temat.
- Książka... wyśliznęła mi się z rąk... - powiedziała nieśmiało.
- Rozumiem. Nie umiesz pływać? Jak zrobi się cieplej, mogę cię nauczyć. - puściłem do niej oko - Tymczasem wracajmy, bo przeziębisz się.
- Nie wygląda na zniszczoną. W domu podsusz ją delikatnie suszarką i powinno być w porządku.
Spojrzała na mnie i odsunęła się jak oparzona.
- Ty... Powinieneś ubrać bluzę... - wyszeptała, patrząc gdzieś w bok.
Przez kilka sekund wpatrywałem się w nią, nic nie rozumiejąc. W końcu parsknąłem głośnym śmiechem i założyłem mokre ubranie.
- To nie jest śmieszne... - zarumieniła się.
- Jasne... - z trudem opanowałem się - Dlaczego wpadłaś do wody? - zmieniłem temat.
- Książka... wyśliznęła mi się z rąk... - powiedziała nieśmiało.
- Rozumiem. Nie umiesz pływać? Jak zrobi się cieplej, mogę cię nauczyć. - puściłem do niej oko - Tymczasem wracajmy, bo przeziębisz się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz