- Zostaw to mnie. - szepnąłem dziewczynie i zrobiłem krok w stronę nauczycielki - Witam panią, pani Dyrektor. - ukłoniłem się lekko
- Nie powinno was tu być o tej porze. - powiedziała surowo, krzywiąc się lekko - Zwłaszcza ciebie, panie Sydow.
- Rozumiem, że może to wyglądać niebagatelnie. Postanowiłem skorzystać z okazji i zwiedzić szkołę, o której tyle opowiadała mi babcia.
- Tak, Matylda była tutaj, nim pozostawiła cię pod naszą opieką, - mina kobiety nieco złagodniała - ale...
- Kazała przekazać pani wyrazy uznania i mały prezent, by okazać swą wdzięczność.
- Sydow, czy przypadkiem nie próbujesz...
- Chciałbym dostarczyć pani książkę od babci. Białego Kruka, którego podobno szukała pani do swojej imponującej kolekcji...
- Dość tego! wracajcie natychmiast do swoich pokoi i nie chcę was tu widzieć do godziny siódmej! - powiedziała z naciskiem.
Kiedy nas mijała, dostrzegłem delikatny uśmiech na jej twarzy. Oboje z Lilianne odetchnęliśmy z ulgą.
- Poszła sobie. Twoja babcia zna dyrektorkę? - dziewczyna przyjrzała mi się podejżliwie.
- Ach, to nudna historia. - machnąłem niedbale ręką - Skoro mamy nie pokazywać się w szkole, może pozwiedzamy teren Akademii na świeżym powietrzu? - mrugnąłem zachęcająco.
Lilianne rzuciła szybkie spojrzenie na ubranie i skrzywiła się lekko. Nie wyglądała na szczególnie zachęconą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz