- Jak chcesz. - wzruszyłam ramionami.
Chciałam jeszcze pospacerować i poczytać, ale chłód oraz głód dawały się
we znaki. No tak, brak śniadania to jednak zły pomysł. Do domu miałam
trochę daleko.
- Chodź, odprowadzę cię. - wziął ode mnie książkę i położył do koszyka.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał. Powinien nie pytać o książkę. Niezbyt wiedziałam kim jest. Nie wiem czy powinnam mu ufać. Jednak podałam mu adres i numer telefonu. Spacer był dla mnie miły. Rozmawialiśmy o różnych gustach i wymienialiśmy swoje poglądy. Co chwilę miały miejsce wybuchy śmiechu. Nim zauważyłam, byliśmy już koło mojego domu. Zaczął padać deszcz. A ledwo byłam sucha... Schroniłam się pod swetrem.
- Może pójdziemy do mnie? - spojrzałam ze słodkim wyrazem twarzy.
<Rain? To jak z deszczem?>
- Chodź, odprowadzę cię. - wziął ode mnie książkę i położył do koszyka.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał. Powinien nie pytać o książkę. Niezbyt wiedziałam kim jest. Nie wiem czy powinnam mu ufać. Jednak podałam mu adres i numer telefonu. Spacer był dla mnie miły. Rozmawialiśmy o różnych gustach i wymienialiśmy swoje poglądy. Co chwilę miały miejsce wybuchy śmiechu. Nim zauważyłam, byliśmy już koło mojego domu. Zaczął padać deszcz. A ledwo byłam sucha... Schroniłam się pod swetrem.
- Może pójdziemy do mnie? - spojrzałam ze słodkim wyrazem twarzy.
<Rain? To jak z deszczem?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz